WsteczScott Monument

Scott Monument

Scott Monument

10:00–12:30, 13:45–15:30 (wewnątrz)Bezpłatne z zewnątrz20 min
Historia

Cieśla, który pokonał architektów

W 1836 roku Edynburg ogłosił konkurs na pomnik Waltera Scotta. Wpłynęły 54 projekty — od uznanych architektów, z pracowniami, listami referencyjnymi i grecko-rzymskimi kolumnadami. Zwyciężył projekt podpisany „John Morvo", nazwiskiem średniowiecznego budowniczego opactwa Melrose. Gdy komisja otworzyła kopertę, okazało się, że autorem jest George Meikle Kemp — 45-letni cieśla, syn pasterza z pogranicza, który architektury nauczył się sam, szkicując gotyckie kościoły, w których pracował. Jego projekt — 61-metrowa gotycka iglica, coś pomiędzy katedrą a rakietą — wygrał, bo był najbardziej ambitny. Kemp nie dożył końca pracy. 6 marca 1844 roku, wracając wieczorem z narady z budowniczym, utonął w Union Canal. Okoliczności nigdy nie zostały wyjaśnione — podejrzewano mgłę, napad, potknięcie. Ciało znaleziono po pięciu dniach. Monument dokończył jego szwagier, a kamień wieńczący położył dziesięcioletni syn Kempa, Thomas.

61 metrów, 287 schodów, 64 rzeźby

Scott Monument ma 61 metrów wysokości i do dziś jest największym pomnikiem pisarza na świecie. 287 wąskich, spiralnych schodów prowadzi na cztery poziomy tarasów; między drugim a trzecim przesmyk jest tak ciasny, że trzeba się obrócić bokiem. Na fasadzie umieszczono 64 rzeźby — wszystkie przedstawiają postaci z powieści Scotta (Ivanhoe, Rob Roy, Waverley) albo realnych ludzi z jego życia. U podstawy, pod centralnym łukiem, siedzi sam Scott — marmurowa rzeźba Johna Steella w podwójnej skali naturalnej, z książką w dłoni i psem Maidą u stóp. Maida to nie ozdoba: ulubiony deerhound Scotta był jego stałym towarzyszem na spacerach po Abbotsford. Pomnik postawiono na Princes Street, na głównej osi New Town — i to pierwsza rzecz, którą widzisz, wychodząc ze stacji Waverley. Stacja też nosi jego imię — od jego pierwszej powieści.

Czarny nie jest naturalny — i inna zasługa Scotta

Scott Monument jest czarny, ale kamień, z którego go zbudowano, pierwotnie miał kolor bladego miodu. To piaskowiec z Binny w West Lothian, tyle że zawierający naturalne ślady ropy łupkowej. W XIX-wiecznym Edynburgu, znanym jako „Auld Reekie" — „Stara Śmierdząca" — powietrze było gęste od dymu z węgla palonego w dziesiątkach tysięcy kominów. Olejki w kamieniu działały jak klej: chwytały sadzę, która wsiąkała na zawsze. Czyszczenie pomnika jest niemal niemożliwe bez uszkodzenia rzeźb. Poza kolorem, Scott zostawił Szkocji coś jeszcze większego — mit narodowy. To on w sierpniu 1822 roku, jako reżyser wizyty Jerzego IV w Edynburgu, pierwszej od 170 lat wizyty monarchy w Szkocji, zamówił za równowartość dzisiejszych 120 tysięcy funtów tartanów i ubrał króla w kilt. W dwa tygodnie ubiór górali, dotąd traktowany jako strój „dzikusów", stał się symbolem narodowym. Kilty, tartany klanowe, romantyczna Szkocja, którą dziś sprzedaje się turystom — to w ogromnej mierze wymysł Scotta, „Czarodzieja Północy".

Warto wiedzieć
Następne w planie

Katedra św. Idziego

40 min